W Polsce konsensusu kto handluje, ten żyje

Rano, patrząc na śniadaniowe menu, dopadła mnie pewna refleksja. Jem kiełbasę zrobioną gdzieś tam przez chłopa. Wyśmienitą, kupioną pokątnie w środku transportu publicznego. Do tego masło i jajka kupione od „baby”, która co jakiś czas wpada do biura i szybko sprzedaje swój towar. Szybko, bo na nielegalu, ale też szybko, bo towar rozchodzi się jak świeże bułeczki. Jest po prostu Czytaj więcej…