Tragiczne perspektywy dla Turku

Na dniach została opublikowana diagnoza potencjałów i barier rozwojowych dla powiatu tureckiego wykonana przez firmę Ecorys Polska Sp. z o.o. Przedstawiony w analizie obraz Turku nie nastraja optymistycznie.

Dla osób, które choć w niewielkim stopniu interesują się sprawami lokalnymi, przedstawiona diagnoza odkrywczą nie jest. Znajdziemy w niej listę licznych zaniedbań, na które już wielokrotnie zwracano uwagę w mediach. Plusem tego, że diagnoza została wykonana przez osoby z zewnątrz (na zlecenie samych władz) jest uwiarygodnienie działań „dyżurnych malkontentów” typu Antosik, Jarek czy Derucki. Z perspektywy mieszańca Turku dokument ten można uznać za gorzkie podsumowanie ostatniej dekady rządów burmistrza Czapli.

W poniższym tekście wyróżniono jedynie najważniejsze problemy zdiagnozowane w analizie wykonanej przez ECORYS, które z punktu widzenia autora są kluczowe dla dalszego funkcjonowania miasta Turek. Takie kwestie, jak chociażby wykorzystanie nadal – wg badaczy – funkcjonującej wąskotorówki, zostały pominięte.

Kto utrzyma miasto emerytów?

Pierwszą ze zdiagnozowanych barier rozwoju miasta Turek, którą należy uznać za nasz największy problem, jest stopniowy przyrost emerytów przy jednoczesnym spadku osób w wieku przedprodukcyjnym. Z perspektywy samorządu oznacza to przede wszystkim zmaczny ubytek podatników.

Spowodowane jest to głównie tym, że młodzi ludzie emigrują do większych ośrodków miejskich w poszukiwaniu perspektyw na życie. Ponadto Turek odnotowuje spadek mieszkańców na rzecz gminy wiejskiej Turek oraz gm. Przykona. – […] duży i utrzymujący się od co najmniej dziesięciu lat napływ migracyjny związany jest z położeniem gminy w bezpośrednim sąsiedztwie miasta Turek, a co za tym idzie – z nadal intensywnym procesem suburbanizacji. Gmina [wiejska Turek] notuje jednocześnie najwyższy w powiecie współczynnik przyrostu naturalnego, można zatem wnioskować, że znaczną część napływu stanowią ludzie młodzi, w wieku produkcyjnym i rozrodczym – czytamy w „Diagnozie…”.

Mieszkańcy powiatu emigrują również w celach zarobkowych, głównie do Niemiec, ale także do Wielkiej Brytanii i Holandii.

Wyżej wspomniane zjawiska są powodem tzw. drenażu mózgów, czyli odpływu ludności wykształconej.

Promocyjna klapa TSI, czyli dlaczego nie ma odpowiedniej pracy

Pierwszym czynnikiem, od którego zależałoby utrzymanie osób młodych w Turku, jest pozyskanie dużych inwestorów, którzy zapewniliby zatrudnienie na stanowiskach wymagających odpowiednich umiejętności. Niestety, w „Diagnozie…” czytamy, że „tereny inwestycyjne w powiecie tureckim posiadają duży potencjał, jednak wymagają dużych nakładów finansowych i przemyślanych działań promocyjnych, aby mogły konkurować w wyścigu o znaczących inwestorów.”

Badacze analizujący sytuację powiatu zaznaczyli, że z jednej strony Turek musi konkurować z Poznaniem i jego miastami satelickimi, a z drugiej z pięcioma innymi podstrefami SSE. Póki co nasza strefa nie wyróżnia niczym szczególnym i w żaden sposób nie próbuje się jej wypromować.

A co na to turkowscy przedsiębiorcy?

Ciekawymi są  zawarte w „Diagnozie…” opinie lokalnych biznesmenów na temat Tureckiej Strefy Inwestycyjnej.

Podczas analizy badacze z firmy ECORYS zwrócili uwagę na fakt, że kluczowe dla naszego powiatu przedsiębiorstwa powstały przed utworzeniem TSI, która „nie przyczyniła się ona w żadnym stopniu do lokalizacji inwestycji w tym obszarze”. Przedsiębiorcy zakładający firmy w Turku kierowali się m.in. chęcią pracy w miejscu zamieszkania, położeniem Turku w centrum Polski i dobrym połączeniem komunikacyjnym, a nie specjalnymi warunkami dla inwestorów (tych zresztą nie było).

Lokalni biznesmeni znają ofertę TSI, jednak ich opinie na temat strefy są różne: jedni zwracają uwagę na zbyt wysokie ceny gruntów i podkreślają, że w okolicy można pod tym względem znaleźć bardziej konkurencyjne oferty. Inni zdecydowanie sprzeciwiają się inwestowaniu środków publicznych w strefę zwracając uwagę na to, że powinno wspierać się istniejące już firmy, które ze strefy nie mają nic.

Ponadto biznesmeni zwracają uwagę na zawiłe procedury rozpoczęcia działalności nawet na własnych gruntach, co w połączeniu z nieprzychylnością urzędników, skłania ich do otwierania firm w innych powiatach (lepsza oferta gruntów i przychylne podejście do inwestora).

– Na dzień dzisiejszy współpraca na linii biznes-władza jest oceniana bardzo słabo – czytamy dokumencie.

Brak mieszkań dla wkraczających w niezależne życie

Drugim kluczowym czynnikiem, który mógłby złagodzić proces emigracji ludzi młodych z Turku są zasoby mieszkaniowe. A właściwie ich brak.

– Należy […] zaznaczyć, iż w powiecie tureckim buduje się mniej [mieszkań] w porównaniu do całego województwa wielkopolskiego oraz sąsiednich powiatów –  podkreślają analitycy, alarmując jednocześnie o zbyt niskich zasobach mieszkań komunalnych dla osób, których nie stać na własne mieszkania i domy.

W „Diagnozie…” czytamy, że mimo tego, iż w powiecie tureckim w stosunku do roku 2002 liczba nowych mieszkań zwiększyła się o 54%, to rozwój ten odnotowywany jest jedynie na terenach wiejskich, przy jednoczesnej stagnacji budownictwa w miastach. – Porównując rok 2002 do roku 2012 należy stwierdzić, iż największy wzrost zasobów cechuje gminę wiejską Turek (o 32,5%) oraz gminę Przykona (17,9%) – podają badacze.

Zjawisko to pokazuje również, że jeżeli już kogoś stać na wybudowanie sobie własnego domu, to buduje na jednym ze spokojnych osiedli w gminie z tanimi gruntami i z niskimi podatkami.

Po co miastu Turek młodzi mieszkańcy?

Turek ma ogromny problem. Miasto obciążone jest kredytami na inwestycje, które z założenia nie miały się zwrócić (np. polichromia, muzeum), albo poprzez złe zarządzanie nie przynoszą profitów (np. TSI, Inkubator). Obecnie miasto jest mocno zadłużone, a poczynione za kredyty i fundusze unijne inwestycje generują znaczne koszta.

Na domiar złego z miasta wybywają ludzie, którzy mogliby w długiej perspektywie płacić podatki (spłacać zadłużenie, utrzymywać infrastrukturę), zakładać nowe przedsiębiorstwa lub stanowić wykształconą kadrę gotową do pracy w innowacyjnych przedsiębiorstwach. Dlatego tak ważne jest, aby ze wszystkich sił starać się zatrzymać jak najszerszą grupę młodych.

Marcin Derucki